
Nie ma ważniejszego zadania, jak być miłym i pełnym uroku. Krzewić radość, promieniować szczęściem, rozlewać jasność na ciemnych drogach życia... Czyż nie jest to największa przysługa dla innych? Victor Hugo
Przyjemnie jest obcować z kimś miłym i sympatycznym. Co więcej - wiele badań pokazuje, że takim ludziom żyje się lepiej. Dlaczego zatem nam samym tak trudno zaskarbić sobie sympatię innych? Czy można być lubianym, pozostając jednocześnie sobą?
Są ludzie od dziecka niepogodzeni ze sobą, jakby ich coś uwierało, wycofani, smutni. Mogą być wartościowymi osobami, ale sympatii innych nie zdobędą. Bo sympatię zdobywają ludzie promienni, otwarci. Można dać innym tylko to, co się samemu ma.
No cóż, mamy dużą rezerwę w stosunku do osób nam obcych. Boimy się, że źle odbiorą nasz uśmiech, więc się nie uśmiechamy i ot takie to błędne koło. Lub inaczej: skoro on się nie uśmiecha do mnie to po co ja mam się uśmiechać do niego. To samo dotyczy tzw. pierwszego kroku niezależnie czego dotyczy. Czy to wykonanie telefonu do znajomych ( oni nie dzwonią więc ja też nie- i już mamy mniej przyjaciół), czy to pierwszy krok w kierunku płci przeciwnej ( a co jeśli dostanę kosza?- i już okazja przeszła nam koło nosa). Nie wspomnę już o uprzejmości w urzędach, ale to temat na kolejny artykuł.
A przecież tak nie wiele trzeba.
Po pierwsze:
Idźcie przez życie z podniesionym wzrokiem i zwracajcie uwagę na innych ludzi. Absolutne minimum to kontakt wzrokowy z daną osobą i uśmiech. To musi stać się częścią Waszej osobowości, nie sztucznie odgrywaną techniką!! Pamiętajcie: trening czyni mistrza!
Po drugie:
Po nawiązaniu tego pozytywnego kontaktu wzrokowego dodajcie umiejętność wymienienia
z tym człowiekiem kilku miłych zdań, tak aby dać mu możliwość aktywnego wypowiedzenia się. W ten sposób otwieracie serca innych ludzi i to prawie wszystko jedno w jakim kontekście macie z nimi interakcję.
I na koniec taka drobna ciekawostka:
Badania na uniwersytecie w Toronto wskazują na istnienie związku między trwałością małżeństw
a tym, czy współmałżonkowie są miłymi ludźmi. Okazuje się, że osoby sympatyczne rozwodzą się o połowę rzadziej, niż wskazuje średnia statystyczna ich populacji. Kiedy taką cechę mają obie strony związku, ryzyko rozwodu spada o dalsze 50 procent.
Więc drogie Panie uśmiech na twarz, pierś w przód i śmiało przez życie.
Aktualnie brak komentarzy.
Tylko zarejestrowany użytkownik może opublikować nowy komentarz.