Znasz to uczucie? Przeglądasz Instagram, a tam co druga relacja to plan treningowy, „clean girl aesthetic”, estetyczne owsianki z nasionami chia i lista 50 książek, które musisz przeczytać w tym roku. Z tyłu głowy zaczyna pulsować znajome poczucie winy: „A ja co? Przecież znów wczoraj zasnęłam przy serialu, a moja jedyna aktywność to wejście po schodach na trzecie piętro”.
Stop. Zanim zapiszesz się na kolejny kurs i kupisz karnet na siłownię, na którą nie masz czasu, weź głęboki oddech. Czas porozmawiać o tym, dlaczego w tym roku zamiast gonić za ideałem, warto postawić na radykalną łagodność dla samej siebie.
Pułapka „Nowego Ja”
Jesteśmy bombardowane przekazem, że styczeń czy luty to czas totalnej transformacji. Ale umówmy się – zima w naszej szerokości geograficznej to czas, kiedy biologicznie potrzebujemy raczej kocyka i witaminy D, a nie rewolucji życiowej. Kultura wiecznego „self-improvement” (samodoskonalenia) sprawiła, że postrzegamy siebie jak projekt do naprawy, a nie jak człowieka, który ma prawo do gorszego dnia.
Zamiast pytać: „Co muszę w sobie zmienić?”, zapytaj: „Czego potrzebuję, żeby czuć się dobrze?”. Ta drobna zmiana perspektywy zmienia wszystko. Może to nie jest rok na maraton, ale na regularne spacery bez telefonu? Może to nie jest czas na restrykcyjną dietę, ale na celebrowanie wspólnych posiłków z bliskimi?
Slow Productivity, czyli rób mniej, ale lepiej
W świecie biznesu i lifestyle’u coraz głośniej mówi się o trendzie slow productivity. O co chodzi? O odrzucenie kultu zajętości. Kobiety są mistrzyniami multitaskingu, ale to prosta droga do wypalenia. Na damskiejrzeczy często promujemy rozwiązania, które ułatwiają życie – i tym razem jest podobnie.
Skup się na trzech priorytetach zamiast na dziesięciu. Pozwól sobie na luksus robienia jednej rzeczy na raz. Kiedy pijesz kawę – pij kawę. Kiedy bawisz się z dzieckiem – bądź tam duchem, a nie tylko ciałem. To właśnie te momenty budują nasze poczucie satysfakcji, a nie odhaczone punkty w kalendarzu.
Szafa kapsułowa w głowie
Często mówimy o porządkowaniu ubrań, ale co z emocjami? Ten sezon to idealny moment na emocjonalny detoks. Przejrzyj swoje relacje i zobowiązania. Czy spotkania z tą konkretną koleżanką dodają Ci energii, czy ją wysysają? Czy śledzenie pewnych kont w social mediach inspiruje Cię, czy wpędza w kompleksy?
Wybieraj to, co Ci służy. Autentyczność jest teraz w cenie bardziej niż kiedykolwiek. Kobiety mają dość wyidealizowanych obrazków. Chcemy widzieć prawdziwe życie – z nieułożonymi poduszkami na kanapie, ale z autentycznym błyskiem w oku.
Małe rytuały zamiast wielkich zmian
Jeśli chcesz coś wprowadzić do swojego życia, niech to będą drobne rytuały, które kochasz.
Poranek bez ekranu: Pierwsze 15 minut dnia tylko dla Ciebie. Herbata, spojrzenie przez okno, uśmiechnięcie się do siebie. Czy potrafisz to zrobić?
Wieczorne wdzięczności: Wypisz trzy dobre rzeczy, które Cię spotkały. Nawet jeśli to tylko „dobra kawa” i „znalezienie miejsca na parkingu”.
Ruch dla przyjemności: Tańcz w kuchni, rozciągaj się przy ulubionym podcaście. Ciało kocha ruch, który nie jest karą za zjedzone ciastko.
Jesteś wystarczająca
To najważniejsze zdanie, które chcemy Ci dziś przekazać. Twoja wartość nie zależy od tego, ile kilogramów schudłaś, ile zarobiłaś w tym miesiącu ani czy Twoje mieszkanie wygląda jak z katalogu. Jesteś wystarczająca dokładnie taka, jaka jesteś teraz – w tym dresie, z tymi marzeniami i z tą historią, którą nosisz w sobie.
W tym roku na damskiej stawiamy na relacje, zdrowie psychiczne i odnajdywanie radości w małych rzeczach. Bo to z nich składa się wielkie, szczęśliwe życie. I takie właśnie będziemy w tym roku – szczęśliwe!!!
